Najnowsze newsy

Turnieje » IV Memoriał Z. Ambroziaka

IV Memoriał Z. Ambroziaka | 2009-09-28 16:08:45 | Nadesłał: Iwona Przybylska | Źrodlo: inf.własna

Objawienia Ambroziaka

IV Memoriał Zdzisława Ambroziaka zakończony. Sportowej niespodzianki nie było – mimo plagi kontuzji zwyciężyła Skra. Przyznam jednak, że osobiście kolejny już raz przyglądałam się tej imprezie pod zupełnie innym kątem. To przede wszystkim zapowiedź nadchodzącego sezonu ligowego i okazja do „wyłowienia” zawodników, którzy w ciągu nadchodzących kilku miesięcy dołączą do grona siatkarskich gwiazd.

Właśnie zakończony sezon reprezentacyjny pokazał, że najbardziej newralgiczna pozycja w polskim zespole to atak. Pod nieobecność Mariusza Wlazłego trzeba było przestawić zawodnika z innej pozycji, co przy całym szacunku dla Piotra Gruszki, nie musiało wcale okazać się eksperymentem udanym. Na szczęście efekt przerósł chyba wszelkie oczekiwania. Nie znaczy to jeszcze jednak, że mamy kłopot z głowy. Wlazły jest zawodnikiem kontuzyjnym, a Gruszka, podobnie jak większość ludzkości, nie jest wieczny.

Oczywiście, mamy jeszcze Jakuba Jarosza, który spisywał się doskonale i Marcela Gromadowskiego, który bardzo roztropnie wybrał ligę francuską, co powinno pomóc mu nieco podszkolić technikę. Nie powinno być źle, tym bardziej, że zakończony Memoriał Ambroziaka pokazał, że naszym reprezentacyjnym atakującym rośnie konkurencja. Może nie jest to jeszcze alternatywa na Mistrzostwa Świata 2010, ale na 2014 już na pewno.

Nie tak dawno jeszcze Rafał Stec postawił tezę, że kłopoty polskiego zespołu w Lidze Światowej spowodowane są głównie niedostatkami wzrostowymi, gdyż światowym trendem jest ostatnio podwyższenie wzrostu atakującego, do co najmniej 200 cm, jak choćby Leonardo Visotto. Ta teoria znalazła swego rodzaju potwierdzenie w sukcesie Piotra Gruszki. Tyle tylko, że redaktor Stec martwił się, najwyraźniej, niepotrzebnie. W tym roku na Memoriale Ambroziaka w drużynie Mistrza Polski objawił się bowiem atakujący o wzroście 208 cm! I nie ma jeszcze nawet 18 lat. Nazywa się Miłosz Hebda.

Co prawda Jego gra w pierwszym zespole Skry została raczej wymuszona kontuzjami Wlazłego i Novotnego, niż świadomym poszukiwaniem n ten temat wysokiego atakującego, ale w turnieju spisał się całkiem nieźle. Trener Nawrocki mówi wprawdzie, że decyzja o włączeniu go do drużyny na stałe jeszcze nie zapadła i skłania się raczej ku wariantowi gry z trzema przyjmującymi na wzór Piacenzy, ale warto jednak zauważyć, że Mistrz Włoch dysponował trzema przyjmującymi o walorach ofensywnych. Tymczasem Skrze byłoby dokładnie odwrotnie – zarówno Michał Bąkiewicz jak i Stephan Antiga prezentują jednak głównie wartości obronne.

A dodatkowo wszyscy trzej przyjmujący Mistrza Polski mają za sobą ciężki sezon reprezentacyjny i nie można w ciemno zakładać ich „bezawaryjności”. Wydaje się więc, że gra Miłosza Hebdy w zespole Mistrza Polski zależeć będzie przede wszystkim od ostatecznej decyzji odnośnie terminu powrotu Mariusza Wlazłego. Ale nawet gdyby okazało się, że trener Nawrocki nie zmieni zdania, to już wyobrażam sobie kolejkę menadżerów, która ustawi się do Miłosza Hebdy, gdy po zakończeniu sezonu ruszy znów karuzela transferowa. Jakoś nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to nazwisko jeszcze do nas powróci.

Ale to przecież nie jedyne „odkrycie” tegorocznego Memoriału. I, co ciekawe, drugim jest także atakujący. Przyznam, że czekam na Jego debiut w Pluslidze już od roku. Pamiętam jak śledząc w ubiegłym roku Mistrzostwa Europy Juniorów zapadło mi w pamięć nazwisko Janka Króla. Zapadło pewnie dlatego, że pojawiał się w co drugim zdaniu każdej relacji i to w zestawieniu ze słowami : „punkt zdobywa . . .”. Szczerze mówiąc byłam nieco zaskoczona, gdy okazało się, że w odniesieniu do Jego kolegów z juniorskiej reprezentacji, którzy niemal hurtem przenieśli się do pierwszego składu Częstochowy, Jan Król się na parkietach Plusligi nie pojawił. Zadebiutuje więc z rocznym opóźnieniem w zespole Neckermann AZS Politechniki Warszawskiej. I na pewno będę uważnie przyglądać się Jego grze, bo to chyba kolejne nazwisko, które warto zapamiętać. Na dłużej.

Dodaj do: Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Najnowsze galerie